Strona główna Warto przeczytać:) Można Zobaczyć
Miłość Na początku była samotność... samotność

Popłakałam się czytając twoje przemyślenia.. Masz piękny umysł i bogate wnętrze. Jesteś wspaniałym człowiekiem! Szczęście jest Ci po prostu przeznaczone-być może nie odczujesz go w pełni jutro czy za rok, ale w końcu przyjdzie i warto na to czekać!

23 grudnia 2006 13:51

Martyna

Jestem niepełnosprawna ruchowo prawie od urodzenia, a więc już ponad 50 lat. Mając 6 lat ostatni raz stałam. Dzięki mojej mamie, która traktowała mnie jak zdrowe dziecko, wytworzyła we mnie przekonanie o własnej wartości. Postawiła na naukę, co prawda ukończyłam tylko 8 klas szkoły podstawowej, ale już ok. 40 lat przychodzą do mnie dzieci nie tylko z zadaniami szkolnymi, ale i na małe korepetycje z podstawówki i gimnazjum. Dorośli także, potrzebujący jakiegoś prostego wytłumaczenia pism urzędowych i inni. Najważniejsze jest dla mnie to, że w mojej miejscowości prawie zawsze jestem traktowana jako osoba godna szacunku jak wszyscy zdrowi ludzie. Nie widzą mojego wózka inwalidzkiego.

25 listopada 2006 19:32

Mysia

Jacku, cieszę się, że są tacy (wspaniali) ludzie jak Ty. Jesteś wielki mimo swojej niepełnosprawności. Jesteś dla mnie wzorem jak się nie poddawać. Ja swoją niepełnosprawność mam w psychice mimo zdrowia fizycznego(jako takiego). Dałeś mi siłę do przezwyciężania moich niepokojów i wiarę w człowieka. Cieszę się, że Ciebie poznałam. Pozdrawiam bardzo serdecznie.

9 listopada 2006 13:22

Tenia

Jacuś tu zwracam się do Ciebie gdyż jesteś niepełnosprawny, ciesz się tym co masz bo sam wiesz ze masz bardzo wiele, pamiętaj o tym ze tacy ludzie jak Ty są bardzo pozytywnie nastawieni do życia wież mi bo mam w rodzinie taką osobę. Pozdrawiam

3 listopada 2006 13:57

Małgorzata Pociask

Jest mi strasznie żal ludzi niepełnosprawnych, kiedy na mich patrzę chciałabym ze wszystkich sił im pomóc...., ale wiem, że litość jest wtedy najgorsza, pełnosprawni nie mogą się litować i traktować niepełnosprawnych inaczej... Często lepiej jest nie zwracać uwagi na to czy ktoś jest pełno czy niepełnosprawny i dawać mu do zrozumienia jak nam jest go żal(niepełnosprawnego). Ja kiedy widzę osobę cierpiącą to pierwsze co zrobię to jej współczuje, nie pomagam, patrzę na nią i jest mi jej okropnie żal... Kiedy patrzę na tę potrzebującą pomocy osobę łzy mi płyną... Nie potrafię inaczej...

30 października 2006 23:02

Iga ...

Jacku wiesz choć przeżyłam trochę życia to wiem, że samotność jest straszna a szczególnie gdy nie posiadasz przyjaciela. Od 3 lat wiem, że nie jestem sama i mam prawdziwego przyjaciela, który mnie kocha i nigdy nie opuści tak jak każdego z nas - to BÓG.

20 października 2006 17:49

Kasia

Jacku, widzisz, Bóg naprawdę obdarował Cię niepełnosprawnością:-)))!!! "Dzięki temu" możesz dawać ludziom nadzieje i miłość w sposób bardziej nieprzeciętny niż inni ludzie.... Jesteś perełką życia Bożego:-)

26 września 2006 09:30

Joasia W.

Właśnie WY jesteście największą miłością Jezusa...

24 sierpnia 2006 21:40

Sylwia M.

Mnie nie przeszkadza kalectwo innych, sama mam niepełnosprawną siostrę, oraz najlepszą przyjaciółkę, tylko ze ta niepełnosprawność jest w trochę innym znaczeniu odbierana przeze mnie. Ktoś niepełnosprawny to ktoś, kto ma cos z psychika, robi krzywdę innym, tak ja postrzegam znaczenie tego słowa. Jestem normalna, ale nie mam przyjaciół...:/ Jest mi z tym bardzo źle nie wiem, co mam zrobić, może mi pomożesz...:) Wspieram całym sercem =-* i Pozdrawiam =-*

21 sierpnia 2006 20:58

Anja

Jesteś niesamowitym człowiekiem silnym i dobrze oby więcej takich było. Niepełnosprawność i życie w nim nie jest powodem do wstydu, lecz dumy, że ma się siłę i odwagę by brnąc tak przez życie.

18 sierpnia 2006 19:17

Niebieski

Ludzie niepełnosprawni są nawet lepsi, niż pełnosprawni, bo potrafią się cieszyć tym, co mają. Podziwiam ich i szanuję.

27 czerwca 2006 10:57

Nikara Surina

Osobiście nigdy nie rozmawiałam z człowiekiem niepełnosprawnym, chociaż bardzo bym chciała poznać kogoś takiego, dla którego byłabym oparciem.. Często widzę takie osoby, które idą samotnie lub jadę na wózku inwalidzkim po chodniku. Ludzie wtedy często odsuwają się od nich i nie chcą na nich patrzeć. Ale tak już jest i nikt tego nie zmieni.. Bardzo podoba mi się Twoja stronka i Twój styl pisania-jest często wzruszający..;)

26 maja 2006 14:44

stokrotka

Ja jeszcze nigdy nie miałam bliskiej styczności z człowiekiem niepełnosprawnym, ale cenie wiarę u tych ludzi, siłę walki i to co ważne- miłość... Gorąco pozdrawiam i wierze w takich ludzi że znajda przyjaciół.

22 maja 2006 16:17

Justyna

A ja kocham jeździć i ostatnio wpadłam na pomysł, żeby otworzyć swój biznes: biuro podróży dla niepełnosprawnych i dla osób starszych. Myślę, że powinnam podzielić się moją pasją z innymi. Samo podróżowanie już mnie tak nie rajcuje, jak pokazywanie innym, że może być na świecie tak cudownie... Potrzebuję pomocy, bo ja sama nie mam na tyle wyobraźni, żeby dobrze taką podróż zaplanować. Acha. mam ( a właściwie bardziej ma moja córka) znajomego, który mimo pewnego braku w substancji cielesnej jest kilkakrotnym mistrzem świata w pływaniu i do tego kocha narty... Tak bym chciała widzieć szczęśliwych ludzi, którzy wychodzą ze swoich klatek wstydu, strachu i np. jeżdżą na nartach, pływają, wspinają się i robią sto rzeczy nieprawdopodobnych! Potrzebuję, żeby ktoś mi pomógł przede wszystkim poznać potrzeby niepełnosprawnych. Pomożesz mi?

15 kwietnia 2006 20:18

Jagna

To znów ja!!! Jacku przechodzisz sam siebie, ale tu czuć powiew DUCHA ŚWIĘTEGO, i naszego Wspaniałego JP2. DZIĘKI!!! że Jesteś!!!!

15 kwietnia 2006 00:12

Dorota Michno

Jestem pod wrażeniem siły i pokonywania ograniczeń własnego umysłu...
Tęsknię za takim stanem. Mam trudne chwile i jestem w nich sama. Wiem, ze samotność to pokarm dla depresji. Chciałabym się przełamać- i cieszę się jak czytam takie słowa. Podnosi mnie to na Duchu. Pozdrawiam

13 lutego 2006 12:00

Joanna M. (lulu)

Przeczytałam co piszesz... podziwiam Cię... Coś wspaniałego... Nie jestem "kaleką" fizyczną, ale tylko "aż tylko" psychiczną... Mam więcej ograniczeń niż Ty. Jesteś cudownym człowiekiem, intelektualnym, normalnym... wspaniałym... Może ja też taka bym była gdyby nie "wrodzony" sceptycyzm...

18 stycznia 2006 02:21

Magdalena

Nie jestem już osoba samotną, dzięki Bogu. A właściwie to jestem nią czasem, ale tylko wtedy, kiedy sama tego chcę, kiedy tego potrzebuję. Podobno samotność jest w nas, a nie poza nami....
Czasem chcemy, żeby świat, nasze życie stawały się lepszymi, ale sami zmienić się nie chcemy ( z wygody, z obawy...itp). Ale tylko zmiany w nas mogą zmienić to, co dokoła nas.
Dziękuję Ci Boże za moich Przyjaciół. Za to, że w czasie choroby udowodnili mi, że to, co nas łączy jest czymś Wielkim, większym nawet od ograniczeń, jakie nałożyła choroba...
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo czule.

12 stycznia 2006 23:21

Edyta

Ja również czuję się czasami osamotniona, ale gdy przeczytam te słowa: "Nie dozwoli by was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać."(1Kor10,13), zawsze czuję się jakoś lepiej; Kiedyś, gdy zapragnęłam zrobić coś, co wydawało mi się szalone (wystąpić przed dużą ilością osób), bałam się. Nakłoniły mnie te słowa: "Moje serce obawia się cierpień. Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia, bo każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania z Bogiem i z Wiecznością." Wspaniale, że trafiłam na tę stronę, bo na nowo dostrzegłam jak wielu dobrych ludzi spotkałam i uświadomiłam sobie, że mogę się komuś przydać, ale także jak wiele drobnych, ale wspaniałych rzeczy mnie spotkało. Dziękuję!!!

1 stycznia 2006 19:25

Asia

Ja również jestem osobą bardzo samotną. Jestem pełnosprawnym, ale mam inny problem. Problem z mową oraz pewnością siebie, ciężko mi się otworzyć przed nieznajomymi ludźmi. Często siedzę cicho i nic nie mówię. Ale coraz częściej dostrzegam, że Bóg mi pomaga i za ta to wszystko Chwała Panu.

14 października 2005 20:35

Adrian

Witaj! Trafiłam na tę stronę zupełnie przypadkowo, ale cieszę się z tego!
Przeczytałam tę notkę i przyznam że mimo iż jestem zdrową sprawną osobą to borykam a raczej borykałam się z tym samym problemem co ty-, wiem jak to jest z Samotnością. Sama mimo że miałam dookoła siebie się z nią borykałam, a dlaczego tak było- bo nie miałam osoby której się mogłam zwierzyć. Dla mnie światem była sztuka- miałam problem malowałam... i tłumiłam wszystko w sobie. Ale Bóg zesłał mi skarb w postaci przyjaciółki. Nie była ona nią od razu, ale poznałam ją, w miedzy czasie świat stał się barwniejszy i pełen pozytywnej energii. Ona stanowiła światełko w tunelu, płomyk w ciemności i nadal tak jest. Teraz siedzi obok mnie i czyta co pisze... Dziękuję ci, że jesteś!!!

14 października 2005 20:35

Panna Nikt

Nie jeżdżę na wózku, rzucałam się na głębokie wody, także za granica.. Czuje się wyalienowana, okropnie samotna, moje starania nie przynoszą efektów.. Walczę tak długo, a mam syna, dla niego żyje, chce pomagać, ale nie chce żyć, już nie daje rady walczyć, straciłam nadzieje, doskonale Cię rozumiem, jak musiałeś się czuć osamotniony, jaki przeżywałeś dramat, ja nie jeżdżę na wózku, ale czuje się tak samo, jak Ty niegdyś... Bądź silny, bądź taki, jaki jesteś, jak o Tobie piszą, bądź...

12 października 2005 08:49

Renata

Ja też jestem niepełnosprawna mam 16 lat-próbuję sama odpowiedzieć na pytanie, które jest dla mnie-ale myślę, że także dla innych ważne. Oto ono: Jak zdobyć motywację do nauki, działania- ale sama nie potrafię sobie na nie odpowiedzieć. Choć mam niewiele lat to wiem, że nawet pośród wielu osób można czuć się samotnym. Z pozdrowieniami i modlitwą

1 października 2005 22:44

Czy to wielka cnota?
Udawać że bliźni to gorszy kawał błota
Czy to wielka jest zaleta?
Że wygląd jak atleta
Że umysł jak u profesora
A serce twardsze niż kawałek meteora
Już płaczę i załamuję ręce
Gdy pomyślę na jakiej bedziemy męce
Gdy Ten na którego obraz - być może stworzeni naprędce
Będzie mierzył miarą - ząb za ząb a serce za serce
W Miłości tylko Nadzieja i Wiara ulotna
Że miara nie będzie aż taka codziennie ludzko okropna
Że w chwili ostatniej-po prawicy Ojca usiądzie Syn-trochę liczę
I jeszcze raz nadstawi za nas, ten drugi już i tak zbity policzek

2 września 2005 02:51

Edek

Witaj:) Piekne jest to, co napisałes i to, co w życiu potrafiłeś odkryć!!! Dla mnie są to wartości najważniejsze...Wiara...Nadzieja...Miłość...i do nich zawsze dążyć pragnę!!! i Tobie tego życzę, tego niesamowitego pragnienia, które niesie ze sobą szczęście:) Pozdrowionka+modlitwa:)))

2 sierpnia 2005 23:29

Gosia

Witam, nie wiem ile masz dzisiaj lat, ale z Twoich słów płynie tyle mądrości, że ja 55-letnia mogę się uczyć. Jestem pełnosprawną fizycznie i umysłowo kobieta a bywają chwile, ze nie mogę zupełnie sobie radzić z życiem. Twoje słowa dają mi wiele do myślenia i przemyślenia.
Pozdrawiam serdecznie.

23-maj-2005. Godzina: 12:30:21 PM

Bożena D.

Tak czytam i czytam tą notkę, bo wiem, że szukam czegoś co Ci pomoże mnie podnieść. Czasem brakuje mi tego czegoś, co mnie poprowadzi przez moje życie. Widzę, że jeśli chcę coś zmienić w moim życiu to mogę to od teras. Tylko jak zmienić moje nastawienie, wydaje mi się czasem, że to nie możliwe, albo boje się, że mogę potknąć się o jakieś skały, jednak każdy w jakiś sposób cierpi. W moim życiu jest tylko jedno, że nie mam matury, a bardzo chcę wrócić do Polski i się uczyć w moim zawodzie \"opieka społeczna"\ i chcę nieść tą pomoc ludziom w Białymstoku, bo to moja miejscowość, i być blisko mego ukochanego. Muszę coś z tym zrobić i zmienić moje życie i wrócić do kochanego kraju i uczyć się, pomagać ludziom, i być z moim ukochanym:) Wierze, że jakoś to będzie i może się ułoży:) Bardzo cieplutko pana pozdrawiam:)

16-maj-2005. Godzina: 05:50:44 PM

Ewelina

Witaj Przyjacielu sronka bardzo ciekawa. Właśnie w tej chwili odkryłam Twoją stronkę którą to zamierzam w całości oglądnąć. Choć prawdę powiedziawszy już mi ona się podoba. Ja też jestem osobą niepełnosprawną więc tak jak Ty doskonale Ciebie rozumiem. Też tak samo poszukuje ludzi gdzie mogę choć chwilkę z nimi spędzić, gdyż jestem na wózku. Też po głowie szaleją różne myśli by jakoś ten czas wypełnić i nie myśleć o złych chwilach. Też postanowiłam zrobić swoją stronkę. Pozdrawiam serdecznie trzymaj tak dalej.

07-maj-2005. Godzina: 07:27:43 PM

Anna

WARTO PRZECZYTAĆ:

Aby nie zmarnować życia
Po, co żyjemy?
Na początku była samotność...
Przeistoczenie
Dar Przyjaźni - Darem Życia
To, co w życiu jest najważniejsze
Pozostawić ślad Miłości
Moja rehabilitacja
Zaproszenie do Sopotu
Medugorje - spełnione marzenie
Z Wojskiem Polskim do Lourdes
Śladami Św. Franciszka z Asyżu
Piesza Pielgrzymka Opolska
Rekolekcje - Siłą Jego Potęgi
Rekolekcje, które polecam
Jak -o- mnie piszą?
Strony, które polecam
Moje publikacje ; Wystąpienia ; Wyróżnienia
Konkurs Centrum Wolontariatu
Miłość Na początku była samotność... samotność





Turnusy Rehabilitacyjne