|
|
To była trudna decyzja, gdy po Gali Centrum Wolontariatu podeszła do mnie Agata Młynarska i zapytała, czy następnego dnia udzieliłbym jej wywiadu w telewizji? Pomimo wielu obaw i wątpliwości, zgodziłem się. Wiedziałem, że ten, kto nie ryzykuje, ten również nic nie robi, nic nie ma i jest nikim, bo niczego nie doświadcza, ani nic nie wnosi do życia innych ludzi... Wydawać się mogło, że pozostało tylko wspomnienie, lecz po jakimś czasie otrzymałem wiadomość, iż Rodzicom Osób Niepełnosprawnych zrzeszonym w PSOUU - koło w Sopocie, tak bardzo spodobało się moje wystąpienie w TV, że chcą zaprosić mnie na wczasy do Sopotu! Byłem zdumiony niesamowitą życzliwością i serdecznością tych osób, które po prostu wiedzą, że każde dobro, jakie bezinteresownie ofiarujemy, rozchodzi się jak fala po oceanie i powraca zwielokrotnione... Nie można mieć wątpliwości, że zasługują Oni na niesamowite błogosławieństwo, skoro bezinteresownie oddali mi do dyspozycji całe piękne mieszkanko w centrum Sopotu.
Mogłem więc zabrać ze sobą grupkę przyjaciół – w tym kilka opiekunek, tak aby żadna nadmiernie nie zmęczyła się mną :) Pierwszy tydzień był dosyć deszczowy, więc z Pawłem i Anią Wr., dużo zwiedzaliśmy. Szczególnie pięknym miejscem, okazało się Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Matemblewie. Jest tam piękny park, Kościół i kapliczka z Figurką Maryi w stanie Błogosławionym.
Później przyjechali Ola z Andrzejem i Ania Wi. Również z nimi pięknie było wędrować zabytkowymi uliczkami starego Gdańska. Zazwyczaj Sylwia przyjmuje mnie w Domu Pielgrzyma, więc cieszyłem się, że tym razem ja mogłem zaprosić ją do „mojego” mieszkanka.
Oczywiście, najwięcej czasu spędzaliśmy w samym Sopocie, w który nie brakowało atrakcji do zwiedzania. Nieodzowny był plan, którym Ania Wi. tak bardzo się zafascynowała, że się w niego przyodziewała:)
Szczególnie pociągają mnie miejsca w jakiś sposób owiane legendą, więc nie omieszkałem zwiedzić Grand Hotelu. Miła obsługa oprowadziła mnie po całym budynku z wyjątkiem Casino, gdzie zatrzymała mnie bariera ekonomiczna...
Nie mniejsze wrażenie zrobiła na mnie Opera Leśna, którą dotychczas znałem tylko telewizji. Wówczas nigdy nie przypuszczałbym, że i ja stanę tam na scenie:)
Poobserwowałem też rozgrywki tenisa na Sopockim korcie. Moja koleżanka - Monika z Gdańska również tam grała, ale w orkiestrze marynarki! Bardzo cieszyło mnie to, że także na drugim krańcu Polski mam przyjaciół – jak Monika i Magda, z którymi miło było się spotkać. Gdy zrobiło się cieplej, to wabiła nas sopocka plaża. Szczególnie podobała mi się promenada, którą wzdłuż plaży praktycznie można było przejść od Sopotu do Gdańska. Było to idealne miejsce na romantyczne spacery. Bardzo ucieszyłem się, że moje zaproszenie przyjęli również Marta z jej mężem - Adamem.
Jak przystało na lekarzy, Marta z Adamem wykonywali przy mnie szalenie wyrafinowane zabiegi medyczne, jak np. zakrapianie oka:)
Wieczorami, Adam na gitarze urzekająco grywał i ujmującym śpiewem do snu nas kołysał... Myślę, że w życiu każdego człowieka są chwile, które szczególnie się ceni, a także osoby, których się nie zapomina, które pozostają w sercu już na zawsze... Takim pięknym wspomnieniem jest pobyt w Sopocie. Nie tylko, dlatego, że w tak niezwykły sposób zrealizowało się moje marzenie, aby poznać te wyjątkowo fascynujące okolice wybrzeża. Jeszcze bardziej głęboko w serce zapadli mi spotkani wówczas wspaniali ludzie, którzy nie musieli, a jednak zaprosili mnie i okazali mi tak wiele Serca, które jest najcenniejszym Darem.
Przykładem jest m. in. niesamowity Pan kierownik, który zabrał nas swoim samochodem na wspaniałą wycieczkę do tych miejsc, które on szczególnie ceni. Wspomnę tylko o przepięknej plaży w małej wiosce – Rewie. Mało, kto zna to miejsce, gdzie woda jest krystalicznie czysta i można pójść daleko w morze po wąskim, ale bardzo długim piaskowym półwyspie.
Wszystko, co piękne, kiedyś się kończy, na tej ziemi, więc nadszedł czas pożegnań i podziękowań - zwłaszcza za to, iż nie było to tylko jakiejś "urzędowe" zaproszenie, lecz miało ono wymiar najgłębszych ludzkich relacji takich, jak życzliwość, troska, serdeczność...
Chociaż wierzę, że dobro wyzwala dobro i przyciąga je, to jednak mam świadomość, że nie zasłużyłem sobie na ten niezwykle cenny i piękny Dar, a jedynie dane jest mi w szczególny sposób doświadczać tego, co w człowieku jest najbardziej ludzkie, a zarazem Boże... W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Sanktuarium Matki Bożej w Licheniu. Cieszę się, że właśnie tam, mogłem ofiarować moją szczególną modlitwę, aby podziękować za to bezinteresowne Dobro, choć tak naprawdę brakuje słów, aby wyrazić moją wdzięczność... |
| Zapraszam na nową wersję mojej strony: www.przyjaciel.opole.pl | |
|
Jacku, nie dziw się! Ty zdecydowanie więcej dajesz, aniżeli bierzesz. I to tego czegoś, co pozwala piękniej żyć Nauczycielu Życia:) 11 sierpnia 2010 14:53 Elżbieta Ś | |
|
3 dni temu zobaczyłam Cię w telewizji i już po kilku minutach siedziałam przed komputerem i z zapartym tchem czytałam i oglądałam Twoja stronę. Od 5 lat mieszkam w UK. Od kilku miesięcy coś mnie trawi, coś mnie je od środka i nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Dzięki temu, co przeczytałam zdałam sobie sprawę jak bardzo się zagubiłam w pogoni za... nie wiem czym i jak szybko muszę się spakować i bez względu na wszystko wracać do Polski. Pochodzę z okolic Opola i mam nadzieje Cię kiedyś spotkać i wszystko opowiedzieć:)) 29 marca 2010 22:13 Ola J. | |
|
jestem polka zamieszkała w Szwecji, byłam w pięknej Kroacj Kirk, Senja , Zagreb, Nowi winodolski i w Svietej Niedzieli miasteczko nje daleko Zagrzeba ale nje bylam w Medogorju szukalöam kliniki psykiatryczna i nje znalazłam jej ale odkryłam Tvoja stronę i to piękne spokojne miejsce musze konjecznje zwiedzić wybieram sie z mężem Kroatem w sierpniu. Dziękuje ci za podzielenie sie vrazenjami. Ja pochodzę z Gdańska także Sopot jest mi bardzo bliski mam tam dużo wspanjalych wspomnjen, 20 lat mieszkam pod Göteborgiem,_Uddevalla. Zycze ci wspanjalych wycieczek w przyszłości ;powodzenja, 8 kwietnia 2008 22:32 Hanna N | |
|
kocham was bardzo mocno. Jesteście cudowni. Tak tęsknie za Sopotem. I za wami wszystkimi. Pomódlcie się za mnie czasami. Bardzo tego potrzebuje. Odmawiajcie Litanie do Serca Jezusa za wszystkich chorych. Serdeczności i buziaczki ślę. z Londynu 22 lutego 2008 13:30 Danuta M | |
|
śliczne to było życzę ci wielu takich przeżyć 29 lipca 2007 20:32 Karolina p | |
|
WARTO PRZECZYTAĆ: Aby nie zmarnować życiaPo, co żyjemy? Na początku była samotność... Przeistoczenie Dar Przyjaźni - Darem Życia To, co w życiu jest najważniejsze Pozostawić ślad Miłości Moja rehabilitacja Zaproszenie do Sopotu Medugorje - spełnione marzenie Z Wojskiem Polskim do Lourdes Śladami Św. Franciszka z Asyżu Piesza Pielgrzymka Opolska Rekolekcje - Siłą Jego Potęgi Rekolekcje, które polecam Jak -o- mnie piszą? Strony, które polecam Moje publikacje Wystąpienia Wyróżnienia Konkurs Centrum Wolontariatu
![]() |
(Hbr 11,1-2.8-19) Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki niej to przodkowie otrzymali świadectwo. Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg. Przez wiarę także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne, jak gwiazdy niebieskie, jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morskim. W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i pozdrawiali, uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich Boga, gdyż przysposobił im miasto. Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, jako podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. |
Copyright © 2003-2010 Jacek Ryng - All rights reserved.