Strona główna Warto przeczytać:) Można Zobaczyć English version
Samotnoś Przyjaźń

W zaufaniu...

My i nasze marzenia
osiadłe jak pyłki na ziemi...
Sami tak niewiele możemy...
Lecz z pyłu Bóg stworzył świat
Nadał mu sens i formę.
Wyjdźmy, więc na wiatr
by nas porwał i poniósł
tam, gdzie On zechce
i w zaufaniu oddajmy się Mu
w Jego twórcze ręce...

Przez kilkanaście lat nie było przy mnie nikogo, kogo mógłbym nazwać przyjacielem lub kolegą... W tamtym czasie jednymi z nielicznych osób, które mnie odwiedzały, były moje nauczycielki Pani Aniela M. i Irena O. To właśnie one zapoznały mnie, wówczas jeszcze z klerykiem-Jurkiem, który po święceniach kapłańskich, odprawił w moim pokoju, Mszę Św. - prymicyjną.

Był to przełomowy punkt w moim życiu. Tego, bowiem dnia sam Pan Jezus uobecnił się w moim pokoju. Gdy przyjąłem Go w Komunii Św., pod dwiema postaciami, z moich oczu popłynęły łzy radości i wzruszenia. Doświadczyłem wówczas tak niesamowitej i wszechogarniającej Miłości Boga, że myślę, iż właśnie w niebie jest tak dobrze jak było mi wtedy i niejednokrotnie jest nadal, gdy spotykam się z Panem Jezusem w Eucharystii.

Ta Msza Św. uobecniła Jezusa w moim pokoju

Ta Msza Św. pozwoliła mi uwierzyć, że skoro sam Bóg chce być ze mną, to moje życie musi mieć sens i znaczenie... być może także dla innych ludzi... Jednocześnie zrozumiałem, że bardziej istotne od tego, co nas dotyka, jest nasze nastawienie do tych doświadczeń, a ich przeżywanie uwarunkowane jest wartościami, które są dla nas najważniejsze i które określają sens oraz cel istnienia.

Właśnie taka jest moja Wiara, która nie polega na ślepym oczekiwaniu tego, co według mnie byłoby dobre, lecz musi z niej wypływać ufna pewność, że cokolwiek stałoby się z woli Boga, jest zawsze dobre, bo ma swoje głębsze uzasadnienie...

Przyjaciela mam, co pociesza mnie,
Gdy o Jego ramię oprę się,
W Nim nadzieję mam, uleciał strach,
On najbliżej jest, zawsze troszczy się.
Królów Król, Pan i Bóg,
Królów Król, z nami Bóg,
Jezus... Jezus... Jezus... Jezus...

Przykładem są tutaj moje okulary. Po ludzku jest to zło, bo przecież ograniczają widzenie, ciążą, przeszkadzają. Mógłbym, więc prosić Boga, aby uzdrowił mój wzrok. On jednak dał mi te okulary, aby uczynić znacznie większe dobro, by uratować moje oko, a nawet życie... Było to wtedy, gdy wracałem, pociągiem, z moją koleżanką z obozu nad morzem. Leżałem wówczas, w przedziale, w poprzek siedzenia, ponad którym jest półka. Znajdowała się na niej, przeciwsłoneczna parasolka z ostrym szpicem... Moja koleżanka brała coś z tej półki i zawadziła o tę parasolkę... Widziałem jak spada ona, tym szpicem, prosto na moje oko, lecz nie mogłem nawet poruszyć głową. Prawdziwym cudem było to, iż szkło w okularach nie pękło. Szpic parasolki ześlizgnął się po szkle i jedynie przeciął mi skórę na nosie.

Nie trudno wyobrazić sobie, co stałoby się bez okularów – rozbite oko, uszkodzony mózg...Myślę, że to doświadczenie jest dowodem na to, że Bóg wie, co robi. Aby jednak Bóg mógł czynić dobro, nawet poprzez moją niepełnosprawność, najpierw sam musiałem ją przyjąć, pogodzić się z nią, musiałem Mu zaufać...

Dzięki Przyjaźni można wzrastać w Wierze, Nadziei i Miłości...

Dopóki brakowało mi tego powiedzenia "TAK", to żyłem w ciągłym rozdarciu, pomiędzy walką z tym, co zostało mi dane, a możliwie najbardziej pełnym i aktywnym życiem, w tym stanie, w jakim jestem.

Dopiero w świetle wiary zrozumiałem, że gdy Jezus uzdrawiał, rozmnażał chleb, to szły za Nim tłumy, lecz czy oni byli Jego przyjaciółmi? Czy wykorzystywali jedynie to, że mógł im się jakoś przydać? Natomiast na Drodze Krzyżowej prawie wszyscy Go opuścili... Pozostali przy Nim tylko ci, którzy potrafili prawdziwie kochać.
To dało mi nadzieję, że być może również ja spotkam takich ludzi, dla których niepełnosprawność nie jest okropieństwem, od którego się ucieka, lecz widzą w niej wyzwanie, aby wzrastać ponad to wszystko, co powierzchowne, złudne, przemijające...

Myślę, że sens, a nawet piękno życia polega właśnie na tym, że nie przechodzi się przez nie, jak przez płaską, monotonną dolinę, lecz jest to niezwykły górski szlak. Bywa, że czasem napotykamy strome wzniesienie, które jest zbyt trudne, aby pokonać je samotnie. Natomiast idąc wraz z Bogiem - obecnym także w Przyjaciołach, można wciąż przekraczać granice własnych obaw i słabości, bo tylko wtedy można wzrastać w Wierze, Nadziei i Miłości...

Warto spotykać się w rzeczywistości, aby w naszym życiu mniej było samotności, a więcej radości:)

Samotnoś Przyjaźń

Twój komentarz:
Imię i Nazwisko:    e-meil:   

Swoją osobą dotykasz mej duszy, pocieszasz moje serce, dajesz wiarę w lepsze jutro i nie pozwalasz mi bym zmarnowała dzień dzisiejszy. Dzięki :*

25 czerwca 2008 13:48

Sylwia

"Żeby widzieć naprawdę zamknij oczy i sercem patrz.." Ten cytat powinniśmy wszyscy zastosować w praktyce w naszym życiu, to co nas obecnie otacza to fałszywy (tak ja to odbieram) kult piękna: piękne domy, piękne, zdrowe ciała itp. To co nie mieści się w tych sztucznie narzuconych nam ramach jest automatycznie odrzucane. Ale czy faktycznie chcemy tak dalej żyć?, tak dalej wzajemnie się okłamywać? Odpowiedź jest prosta NIE. Nie potrzebujemy dyktowanych nam przez radio, czy telewizję ideałów, potrzebujemy autentycznych siebie, wzajemnej troski, czułości, miłości, serdeczności, czasami również szczerej rozmowy mogącej także nas zaboleć. Kiedy uda nam się popatrzeć szczerym sercem na otaczający nas świat, taki prawdziwy, stworzony przez Boga, zauważymy, że to co wcześniej wydawało się brzydkie, niedoskonałe, niepełnosprawne tak naprawdę jest dużo doskonalsze od fałszywych ideałów. Jacku bardzo dziękuję Bogu, że jesteś, dziękuję, że włożyłeś dużo wysiłku by tak wspaniałą stronkę stworzyć. To miejsce, gdzie znalazłam wiele mądrych słów i opinii. Pozdrawiam Cię serdecznie Przyjacielu. Pisz nam dalej!!!:-)

20 stycznia 2008 19:46

Ewa - Opole

Podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam! Kiedy widzę takie cierpienie, wstydzę się użalania się nad swoim bólem, który niknie wobec Twojego. Pozdrawiam i życzę Ci, Jacku, wiele Miłości w życiu.

Marzena

23 grudnia 2007 23:29

Jesteś niesamowitym człowiekiem, nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym odnaleźć drogę do Boga...

20 listopada 2007 00:03

Michał

Najłatwiej się załamać i rozpaczać. Nie każdy jest silny żeby walczyć żeby szukać sensu życia... Podziwiam Cię szczerze. Ja osobiście często mam wątpliwości i użalam się nad sobą, samotności się nie boję może, dlatego ze nigdy jej nie poznałam czasem wołałabym być sama...

25 września 2007 19:18

Kamila

Witaj Jacku, masz silną wiarę, mimo cierpień jakie Doświadczasz, krzyża jaki dźwigasz, masz pozytywne nastawienie do życia, a To dzięki miłości, Jezusowi. Podziwiam cię, ja jestem osobą pełnosprawną, ale tylko fizycznie... Obecnie jestem w dołku, obraziłem się ma Boga, chyba dlatego ponieważ chcę od niego zbyt wiele na raz. Nie potrafię się cieszyć z tego co posiadam, a powinienem. Brakuje mi w życiu bratniej duszy, z którą mógłbym porozmawiać, zwierzyć się. Czytając twoją stronę moje życie nabiera Sensu, kolorowych barw. Piękne dzięki za to, że jesteś, dla mnie jesteś osobą, przez którą przemawia sam Jezus. Mam nadzieję, że zarażę się od ciebie tą Pozytywną miłością, pozytywnym nastawieniem do życia. Jeszcze raz wielkie Dzięki. Wzmacniaj naszą wiarę jak najdłużej.

6 sierpnia 2007 22:29

Czaro

Bóg jest miłością jedyną !

27 czerwca 2007 03:01

perełka

Witaj Jacku! Jak wszyscy powiem, jesteś godny podziwu i tak trzymaj, nawet jeżeli któregoś dnia zostaniesz sam ze swoimi problemami. Ja całe życie dźwigam brzemię chorób, coraz cięższe każdego dnia i jestem z tym sama. Nigdy nie miałam przyjaciół, czy nawet oparcia w rodzinie, nawet w bardzo trudnych chwilach. Jestem już stara i schorowana, od dziecka cierpię na Zespół Aspergera [rodzaj autyzmu], dopiero niedawno o tej chorobie się dowiedziałam, szukając przyczyny mojej nieporadności i odwracania się ludzi ode mnie, chociaż nie byłam jakaś przykra tylko nieśmiała i trudno mi było rozmawiać ot tak o byle czym. Dobrze, że jest internet i tu można podzielić się swoimi odczuciami [wolałabym napisać radościami, celowo ominęłam smutek]. Ale teraz już wiesz nie jesteś sam z rękami wyciągniętymi do Jezusa Miłosiernego. Szczęść Boże Jacku- Tobie i wszystkim odwiedzającym tę stronę.

1 czerwca 2007 22:15

Berta P

Bardzo tęsknię za niebem... Ogień pali... Bardzo chcę w NIEGO W TRÓJCE....

23 maja 2007 10:48

S. WERONIKA C

Wzruszyłam się niemożliwie gdy to czytałam. Podziwiam Cię i uważam, że jesteś naprawdę wyjątkową osobą. Niech Bóg będzie z Tobą!

6 maja 2007 15:29

Juliette

Zawsze zadaje sobie pytanie "Dlaczego to akurat ja muszę mieć takiego ojca?" Czasami wina obarczam Boga... bo przecież to on dał mi takie a nie inne życie... Wspaniałe jest Twoje zawierzenie w Niego... Poprzedniego lata umocniłam swoją wiarę i zaufanie ale chciałabym oddać się mu całkowicie!!! Dlaczego nie mogę? Od pewnego czasu nie jestem zadowolona ze swojego życia... Kilka razy myślałam nawet o samobójstwie... Teraz czeka mnie egzamin bierzmowania.. Wkroczenie w pełne chrześcijaństwo!! Chciałabym stać godną tego sakramentu... ale jak to zrobić!! Proszę pomóż mi

3 maja 2007 13:43

bitterfly

Dziękuję. Deus caritas est

25 lutego 2007 20:14

Damian

Cześć Jacenty.. łezki mi poleciały czytając Twoje przemyślenia.... Nie znajduje słów żeby opisać, jaki super z Ciebie gość. Bardzo chciałabym Cię poznać. Myślę, że mogłabym się dużo od Ciebie nauczyć... bo mnie nie raz wiary i zadowolenia z życia brakuje.... ŚCISKAM CIĘ GORĄCO:)

23 lutego 2007 13:00

EVA

Witam... Czy zawsze potrafimy powiedzieć Jezusowi - tak...? Po sobie wiem, że zanim to zrobiłem długo się z Nim targowałem... A nawet odrzucałem Go ze swojego życia... Dziś również wiem, że Jezus... to Ten, który wyciąga do nas ręce... uzdrawia... czuwa... daje swoją MIŁOŚĆ... CHWAŁA PANU!... Pozdrawiam Cię serdecznie... bardzo wartościowa strona. http://www.przestrzen-wiary.blog.onet.pl

24 stycznia 2007 10:59

Bartek

Jacku, piękne dzięki w Panu za Twoje świadectwo. Pobudziło mnie do postawienia sobie pytania, czy tak naprawdę Mu ufam? Dla mnie Eucharystia była i jest prawdziwym spotkaniem z żyjącym Chrystusem. Niech On Cię umacnia i prowadzi do Domu Niebieskiego Tatusia:)

7 listopada 2006 17:00

Małgonia

Ja mimo upływu lat chyba nie do końca pogodziłem się ze swoja niepełnosprawnością. Ale to się zmieni – NA PEWNO:) DZIĘKI

24 lipca 2006 08:21

TOMEK

Dla mnie PRZEISTOCZENIE to możliwość chwilowego bycia z Jezusem twarzą w twarz... Czasami aż ciarki przechodzą:)

22 czerwca 2006 12:30

Nikara Surina

Zapewniam o modlitwie i bardzo o nią proszę, wiele Mocy Ducha Świętego, dawajmy świadectwo, że CHRYSTUS żyje i Jest pośród nas!!!!! EMMANUEL - BÓG z nami!!! CHRYSTUS prawdziwie ZMARTWYCHWSTAŁ ALLELUJA!!! Niech zamieszka w każdym Sercu jeszcze bardziej wśród tych, którzy wchodzą na te stronę!!! Dzięki Tobie Jacku!!! Jak wiele dobra można czynić przez internet, rozgłaszajmy to!!! Nawet ten najbardziej zdołowany może znaleźć cos dla siebie, by wyjść ze "skorupy" i spojrzeć w niebo ku BOGU, który wszystko i wszystkich stworzył. DZIĘKI CI BOŻE!!! Niech zstąpi Duch Święty i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi i nas!!!!!! DZIĘKI!!!!!! Chwała Tobie Jezu!!!!! Bądź Uwielbiony przez nas, a w szczególności przez Jacka. Błogosław Panie!!!!!!

19 kwietnia 2006 09:04

DOROTA

Tak Eucharystia to nasz największy skarb!!!!! Jaki TEN BÓG jest WSPANIAŁY tylko wystarczy MU zaufać i wierzyć do końca na 100%. DZIĘKI!!!! Niech PAN będzie Uwielbiony po 100-oć. Chwała Tobie Panie, że stawiasz takich ludzi jak JACEK na mojej drodze. Błogosławmy Pana i Panu!!! To nie przypadek, bo w nie nie wierze!!!!! (są w naszej gramatyce--przypadki))....... My mamy oddać się JEZUSOWI, a ON tą łódź naszą będzie prowadził!!! Mięć JEZUSA za swojego PANA i ZBAWICIELA to pełnia Szczęścia, jak CI za wszystko Dziękować Panie!!!!!!! Tobie Dziękuje Jacku:::::)))))))

15 kwietnia 2006 00:30

Dorota Michno

Jestem pełen podziwu dla Twojej wiary, mimo niedoskonałości potrafiłeś do końca zaufać Panu, naprawdę bardzo budujące świadectwo, dzięki :) Pozdrawiam, z Bogiem!

13 kwietnia 2006 23:52

Andrzej

Cudowne, na razie Bóg nie doświadczył mnie niepełnosprawnością fizyczna, ale była i chyba jeszcze trochę jestem niepełnosprawna duchowo. A TU SAMI ZDROWI LUDZIE!!!!!

25 listopada 2005 14:38

Grażyna

Zgoda na postawienie Krzyża w sercu jest najtrudniejszą życiową decyzją, ale to jedyne TAK prowadzi do pełni szczęścia! http://republika.pl/annaeliasz

23 września 2005 23:43

Anna

Tu kleryk z AWSD ze Szczecina! Piękne świadectwo wiary i drogi życia. To miło spotkać takich ludzi, którzy wierzą, że Bóg prowadzi ich po właściwych ścieżkach i ufają, że wybiera dla nich lepsze dobro. Pozdrawiam i życzę dużo radości na każdy dzień wzrastania w łasce u Boga i u ludzi.

28 sierpnia 2005 11:23

Marcin

WARTO PRZECZYTAĆ:

Aby nie zmarnować życia
Po, co żyjemy?
Na początku była samotność...
Przeistoczenie
Dar Przyjaźni - Darem Życia
To, co w życiu jest najważniejsze
Pozostawić ślad Miłości
Zaproszenie do Sopotu
Medugorje - spełnione marzenie
Z Wojskiem Polskim do Lourdes
Śladami Św. Franciszka z Asyżu
Piesza Pielgrzymka Opolska
Rekolekcje - Siłą Jego Potęgi
Rekolekcje, które polecam
Jak -o- mnie piszą?
Strony, które polecam
Moje publikacje ; Wystąpienia ; Wyróżnienia
Moja praca wyróżniona w konkursie
Centrum Wolontariatu


Samotność Przyjaźń
(J 15,9-17)

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.

Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.
Eucharystia